
Przedyskutujmy pewne szokujące obiegowe prawdy. Przypuśćmy, że ludzie są samolubni, egocentryczni, niewrażliwi, niedobrzy i myślą tylko o sobie. Bądźmy tutaj uczciwi. Możemy mieć całkowicie nierealistyczny obraz ludzi i dziwić się, czemu tak często sprawiają, że czujemy się zawiedzeni i rozczarowani. Wiecie, dlaczego ludzie są tacy? Ponieważ są dokładnie tacy sami jak my. Całkowicie uśpieni, obarczeni przesądami i lękami, usiłują zrozumieć świat.
Zadajmy sobie pytanie: Gdy w środku konfliktu jesteśmy źli na naszego partnera, to czy troszczymy się o jego uczucia, czy też bardziej interesuje nas przeforsowanie naszej opinii, udowodnienie, że my mamy rację, a on się myli, zostawienie sobie ostatniego słowa? Gdy się boimy, to czy troszczymy się o obcego przechodnia, który jest w biedzie, czy też bardziej nas obchodzi nasze własne dziecko, które jest przedłużeniem nas samych? Czy, po przeżyciu wielkiej miłości lub podziwu dla kogoś, czuliśmy się kiedyś rozczarowani partnerem, szefem, przyjacielem? Może po jakimś czasie odkryliśmy takie rzeczy, że całkowicie zmieniliśmy zdanie o nich i nawet zaczęliśmy nimi pogardzać?