Witaj Użytkowniku, zaloguj się

Nasze Prawdziwe Ja łagodnie nas zaprasza, byśmy stali się prawdziwi i przestali udawać, byśmy zechcieli wyjść na spotkanie rzeczywistości. Gdy już ockniemy się z pierwszego szoku i pozbędziemy chęci unikania jej bądź zmieniania, a zamiast tego zaczniemy ją po prostu obserwować, odkryjemy największy skarb na świecie: zrozumiemy, że świadome obserwowanie nieszczęścia na zawsze je unicestwia.
Każde cierpienie to brak świadomości. Gdy stajemy się rzeczywiści i prawdziwi, znika udawanie razem z niepokojem i lękiem. Ale zanim odejdą, będą się bronić do ostatka i przekonywać nas, że wciąż jeszcze ich potrzebujemy. Minister jawi się jako najsilniejszy tuż przed rozpłynięciem się w nicość, którą był od zawsze. Kiedy go zdymisjonujemy, możemy być smutni i mieć poczucie straty. Wszak był z nami tak długo i choć przysparzał nam tyle kłopotów, odczuwamy żal z powodu jego malej śmierci. Nie przerażajcie się tym; ten żal jest normalny.
Gdy mury obronne wzniesione przez naszych ministrów zaczynają się walić, możemy czuć się bezbronni, wystawieni na ciosy i pełni zamętu. Wystąpi pokusa wezwania na pomoc intelektu, by wszystko to uporządkować przez analizę. Zaniechajcie tego i nie usiłujcie niczego porządkować, ponieważ będzie to znowu przyklejaniem etykietek i z powrotem staniemy się nieświadomi.